Ika Graboń to w świecie baristów doskonale znane nazwisko. Trenerka baristów, sensoryk, sędzia w zawodach dla baristów. Autorka licznych artykułów na temat kawy i branżowy autorytet. Niebawem ukaże się jej książka – skarbnica wiedzy o kawie adresowana do wszystkich miłośników tego cudownego napoju. Jak to się stało, że ekspertka od kawy znalazła się w krakowskiej szkole programowania Codecool i co ma wspólnego kawa z pisaniem kodu?

Z wykształcenia jesteś operatorem filmowym. Skąd w Twoim życiu wzięła się kawa?

Kilka lat temu zajmowałam się robieniem filmów na zlecenie. Ten rodzaj pracy męczył mnie i nie dawał satysfakcji. Szukałam nowego pomysłu na siebie i dlatego pewnego dnia stwierdziłam, że stworzę listę rzeczy, które lubię. Na tej liście była tylko kawa. Z początku ogarnęło mnie przerażenie, ale z czasem uznałam, że skoro kawa jest drugim po ropie naftowej towarem na świecie, to może rzeczywiście warto się nią zająć na poważnie.

Gdy zaczęłam pracę jako barista, szybko zainteresowałam się sensoryką. W tym czasie wszystko co zarobiłam, wydawałam na szkolenia i cuppingi (cupping, inaczej cup tasting to metoda profesjonalnej oceny jakości kawy, którą smakuje się głośno siorbiąc ją z łyżek). Gdy poszłam na kilka pierwszych cuppingów i okazało się, że od razu zgaduję wszystkie kraje pochodzenia ziaren oraz ukryte w nich aromaty, to już wiedziałam, że jest to temat dla mnie.

Jak przebiegała Twoja kariera w świecie kawy?

Pracowałam w palarni kawy jako sensoryk – oceniałam jakość zielonego i palonego ziarna, tworzyłam mieszanki kawy dla różnych kawiarni. Szkoliłam baristów i home baristów, współorganizowałam mistrzostwa cup tasting i latte art oraz różne kawowe eventy. Pracowałam też zarówno jako manager, jak i head barista kawiarniach, rozwijając segment specialty w Krakowie. Od dłuższego czasu działam niezależnie jako konsultant i trener baristów, prowadzę warsztaty i szkolenia.

Po pięciu latach z kawą przyszedł czas na zmiany. Co się stało?

Pojawiło się pytanie: co dalej? Nie chciałam pracować jako manager w gastronomii, bo jest to ciężka praca, która zabiera całe życie i nie daje oczekiwanej satysfakcji. Nie jestem też urodzonym handlowcem, choć i w tym próbowałam swoich sił. Poza tym, że mogłabym prowadzić swoją kawiarnię lub palarnię kawy, nie widzę dla siebie innego miejsca w tej branży. Jednak na tak duży krok nie czuję się jeszcze gotowa.

Stwierdziłam, że chcę mieć pracę, która pozwoli, by kawa pozostała moją pasją. Postanowiłam znaleźć takie zajęcie, dzięki któremu będę mogła sfinansować sobie wyjazdy na plantacje i zostać w przyszłości certyfikowanym Q graderem – sensorykiem uprawnionym do oceny zielonego ziarna na plantacjach. Q grader to specjalista oceniający czy kawa zasługuje na miano Specialty Coffee i jakie ceny osiągnie na aukcji.

Jak trafiłaś na programowanie?

Co roku, gdy parzyłam kawę na konferencji Internet Beta, widziałam setki pozytywnie zakręconych ludzi. Zastanawiało mnie wtedy, co ich tak napędza i pasjonuje. Spotkałam się tam również z ofertą jednej ze szkół programowania, ale niestety nie była to propozycja na kieszeń baristy. Wynik jednego z testów osobowości zasugerował mi, że mogłabym zostać programistką. Ziarenko ciekawości zostało zasiane i tak po roku trafiłam do nowo otwartej krakowskiej szkoły programowania Codecool. Co mnie przekonało? Nie bez znaczenia była możliwość odroczonej płatności za kurs. Dodatkowo miałam dwa miesiące na sprawdzenie, czy mi się spodoba.

Spodobało się?

Gdy przyszłam do Codecool byłam bardzo podekscytowana. Programowanie zafascynowało mnie od pierwszego momentu. Wkrótce jednak pojawiło się dużo łez i zwątpienia. Nagle musiałam się zmierzyć z zupełnie nowym sposobem myślenia. To jak nauka nowego języka, ale w nowym języku jak coś wydukasz, narysujesz, to drugi człowiek cię zrozumie. A komputer czeka na sensowny komunikat z Twojej strony. Jasne, Python czy SQL wiele przyjmą, ale jednak nie wszystko. W pierwszych tygodniach nauki było bardzo dużo łez, ale później, jak te rzeczy zaczynały działać, to czułam dumę. W każdym nowym temacie przeżywam to samo: od ekscytacji, przez wielką frustrację, a potem znowu WOW! To działa, jakie to fajne, tyle nowego umiem!

ika graboń

Ika Graboń /fot. Andrzej Banas,www.andrzejbanas.pl

W trakcie pierwszych 2 miesięcy kursu można wypisać się z Codecool bez żadnych konsekwencji. Czy po pierwszym checkpoincie myślałaś o tym, żeby zrezygnować?

Nie, ta myśl w ogóle się u mnie nie pojawiła. Od pierwszych chwil ze Scratchem (edukacyjny język programowania, służący do tworzenia prostych gier) wiedziałam, że ja na pewno nie zrezygnuję. Nauka programowania sprawiła, że w mojej głowie pojawiło się mnóstwo nowych możliwości, zmienił mi się zupełnie sposób myślenia o wielu rzeczach.

Czy kawa i programowanie mają ze sobą coś wspólnego?

Kawa jest dla mnie prostsza niż programowanie, bardziej ją czuję. Programowanie jest znacznie bardziej skomplikowane, ale te dwa tematy jakoś mi się ze sobą łączą. Lubię przynosić do szkoły ręczny młynek. Kiedy siedzę w kuchni i mielę ziarna kawy, to mój mózg przez chwilę odpoczywa i może potem z powrotem wejść w tryb programowania. Dla mnie w kawie fajniejszy jest sam proces parzenia niż jej picie. To jest coś, co działa na mnie relaksująco – pozwala się oderwać, gdy mam za dużo bodźców wokół siebie. Teraz kawa jest dla mnie przyjemnym wytchnieniem w ciągu dnia, a nie tylko pracą.

Jak znajomi bariści reagują na wieść, że postanowiłaś zostać programistką?

W sumie niektórzy mogą pomyśleć, że mi odbiło, ale słyszę bardzo dużo pozytywnych głosów. Znajomi są zaintrygowani – pytają mnie, czy każdy może się nauczyć programowania. Prawda jest taka, że mało osób wiąże swoją przyszłość z kawą na zawsze. Zwracają się do mnie osoby, które chciałyby się przekwalifikować i pytają mnie, jak mogą to zrobić. Jest sporo osób, które odeszły z kawiarni do bardziej stabilnej pracy, ale nadal działają w branży kawowej, na przykład sędziują na zawodach, ale nie pracują na co dzień z kawą. Dlatego myślę, że da się to pogodzić. Nie jestem jedyna.

ika graboń

Za tobą prawie pół roku nauki. Czy szkoła spełniła Twoje oczekiwania?

Na początku gdy tu przyszłam, to nie miałam do końca sprecyzowanych oczekiwań, bo nawet sobie nie wyobrażałam, jak to może wyglądać. Nauka jest intensywna. Kosztuje mnie to bardzo dużo samodzielnej pracy, ale jestem w szoku ile jesteśmy w stanie zrobić po tych kilku miesiącach kursu, na przykład tworzymy już proste aplikacje webowe. Ostatnio uczyliśmy się łączyć front-end z back-endem. Fascynuje mnie, że w tak krótkim czasie można się tylu rzeczy nauczyć.

Za kilka miesięcy rozpoczniesz staż w firmie IT. Są obawy?

Nie mogę się tego doczekać!