Herbata

Herbaty Miesiąca – październik: Songbird Black Orange i Teapigs Spiced Pear Tea

No i mamy jesień na pełnej. I nawet nie przypomniała mi o tym ani pogoda, ani data w kalendarzu, a paczka z Kołobrzegu z herbatami w środku. Tam – pomarańcze, goździki, gruszki i przyprawy. To musi oznaczać tylko jedno. Przez najbliższe miesiące zapraszam do wełnianych skarpetek na stopy i witaminki D w gardło. No i można się wesprzeć następującymi naparami…

Songbird Black Orange, czyli czarna herbata z pomarańczą

Na pierwszy strzał idzie czarna herbata wyprodukowana przez belgijską markę Songbird. Świeżaka nie tylko na półkach Coffeedesk, ale i herbacianym rynku. Ich pierwsza, afrykańska, kolekcja herbat ukazała się w 2019 roku.

Nasza „czarna z pomarańczą”, jak wszystkie herbaty Songbird, pozyskiwana jest bezpośrednio od hodowców przy współpracy z Satemwa Tea Estate, dzięki czemu wspiera lokalną społeczność – w tym przypadku z Malawi. Liście stanowią zdecydowaną większość mieszanki – 90%. Na resztę składa się skórka z pomarańczy i goździk. Jesieniara na sto procent!

Susz mógłby być idealnym narzędziem stosowanym do podstawowych szkoleń sensorycznych. Dodatki pachną bardzo wyraźnie i jednoznacznie. Aromat kojarzy mi się też z pralinkami z czekolady deserowej z dodatkiem pomarańczy.

Nieśmiertelne 2 gramy na 100 mililitrów wody, gorącej, tuż po zagotowaniu. Paczka zaleca parzenie w czasie od dwóch do trzech minut, więc wybieram dwie i pół.

Aromat na mokro bardzo zbliżony do suchego, choć wyszło trochę więcej goździka oraz zapachu samej herbaty. Prosty i intensywny.

Podoba mi się to, w jaki sposób smak zmienia się wraz ze spadkiem temperatury. Tuż po zaparzeniu na pierwszym planie dominacja pomarańczy i goździka. W czasie gdy napar stygnie, wykładniczo intensyfikuje się smak liści, a dodatki idą w akompaniament. Herbata jest dość mocna, wyrazista i o charakterystycznym smaku. Na finiszu pierwsze skrzypce gra goździk. Posmak długi i przyjemny, lekko cierpkawy.

Jest prosto, konkretnie, kompaktowo i bez zbędnych udziwnień. Całość doznań bardzo na tak!

Teapigs Spiced Pear Tea

W przypadku Spiced Pear Tea od Teapigs stosujemy już inną filozofię parzenia… W pudełku mamy bowiem 10 piramidek i nie znajdziemy w nich liści herbaty. Każda filiżanka to miks gruszki, jabłka, cynamonu, kwiatu bzu, imbiru, skórki pomarańczy, goździka, cykorii, kardamonu i chili. No chyba nie da się już bardziej jesiennie!

Aromat z paczki jest intensywny, bardzo owocowy i niezbyt złożony. Czuć głównie suszone jabłko i przyprawy.

Stan rzeczy zmienia się, gdy potraktujemy to wszystko gorącą wodą. Taką jedną piramidkę wrzucamy do kubka, zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na trzy do pięciu minut. Podczas parzenia pojawia się więcej złożoności. Nadal przyprawy i owoce, ale jest tego więcej, bardziej na bogato.

Najwięcej kompleksowości oferuje jednak sam smak. Jest już wyraźna gruszka z jabłkiem, kwiaty i przyprawy. No i pojawia się chili, zaskakująco wyraźne. Początek mamy słodki i subtelny, by na końcu drapnął przyjemnie w gardło akcent tej papryczki i goździka. Posmak słodki, długi i lekko pikantny.

To nie tylko jesienna herbatka. To napar, z którym można by śmiało zimować na Kamczatce! Dodajmy do tego brak liści herbaty, co oznacza zerową dawkę kofeiny. Ta mieszanka jest więc idealnym balsamem na wieczór.

Życzę odwagi i ciepła w serduszku na ten nadchodzący okres szarówki. Trzymajcie się tam w tej Polsce!

Piotr Jeżewski

W kawie od 2012. Ni to długo, ni to krótko, tak myślę! Współtwórca palarni Heresy Reformed Coffee, green coffee buyer, roaster, konsultant, Q-Grader. Mam szczęście do ludzi. Tak dla logiki, kaw z Hondurasu, gór i herbatki. Nie dla miejskich legend, ślepej wiary w autorytety i mięska. Słonecznego dnia!

Disqus Comments Loading...
Share
Published by
Piotr Jeżewski

Recent Posts

Nowa kawiarnia Coffeedesk przy Rondzie de Gaulle’a w Warszawie

Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…

5 dni ago

LOW CAF – nie tylko trend, ale kierunek rozwoju palarni!

Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…

2 tygodnie ago

Dlaczego w kawie warto być control freakiem, czyli o kontroli jakości w wersji specialty

Jak wygląda  kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…

4 tygodnie ago

Crunchy hojicha hot chocolate, czyli zimowy komfort w kubku

Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…

1 miesiąc ago

Hario Meteor – recenzja nowych filtrów typu “fast flow”.

Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…

1 miesiąc ago

Czajniki typu gooseneck – porównanie!

Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…

2 miesiące ago

Ta strona używa cookies.

Więcej