Wszyscy chcemy dobrej kawy. A dobra kawa, to świeża kawa! Za to największym wrogiem kawowej świeżości jest jak na ironię tlen.
Pozostawione na dłuższy czas wypalone ziarna (nawet w opakowaniu) zaczynają się starzeć, czyli tracić najdelikatniejsze aromaty i swoją smakowitość. Kiedy tlen wchodzi w kontakt z lotnymi związkami organicznymi stają się one niestabilne, co powoduje utratę aromatu. Tlen wpływa również na lipidy w kawie – przyczynia się do powstawania niezbyt pożądanych, zjełczałych nut. Jak wiadomo, kawy zwietrzałej, pozbawionej aromatów czy niesmacznej pić nie chce nikt.
Jednym z najlepszych sposobów na dłuższe utrzymanie świeżości kawy jest trzymanie jej w próżni. Ale jak to zrobić? Tutaj z pomocą przychodzi nam jedna z ulubionych firm baristów: Fellow i ich całkiem nowy produkt: Atmos Fellow Vacuum Canister.
Jest to próżniowy pojemnik, który stoi na straży świeżości kawy. Czym różni się od innych próżniowych pojemników? Nie ma zewnętrznej pompy, bo cały sekret tkwi w wieczku. Usuwanie powietrza z pojemnika jest dzięki temu niezwykle proste – wystarczy zamknąć wieczko i kilkanaście razy przekręcić w obie strony (aż mały przycisk u góry wieczka zostanie „wciągnięty” do środka, a naszym oczom ukaże się zielony obwód). Trwa to dosłownie kilkanaście sekund. „Odblokowanie” pokrywy jest równie proste – odbywa się przez naciśnięcie dużego przycisku, który zwalnia ciśnienie. Bułka z masłem.
No, dobrze – budowa, budową, działanie, działaniem – ale jaka jest różnica w smaku? Postanowiłam to sprawdzić próbując codziennie trzech różnie przechowywanych kaw. Zrobiłam zapas owocowych ziaren z Kolumbii i przez ponad tydzień jedną kawę trzymałam w Fellow Atmos, jedną w oryginalnym opakowaniu (torebce kawowej z zaworem i zamknięciem strunowym), a jedną w dość szczelnie zamkniętym słoiku (dość szczelnie znaczy, że zamkniętym przeze mnie z całej siły – obiektywna szczelność jest tu trudna do oceny). Do drugiego dostępnego pojemnika Fellow po prostu wsypałam ziarna i schowałam na tydzień przed wszystkimi kawopijcami, by spróbować jej po ponad tygodniu.
Codziennie parzyłam po trzy kawy i porównywałam aromaty, smak, kwasowość i słodycz.
Pierwszego dnia różnice nie były zbyt wielkie, kawa ze słoika miała inny smak – była mniej słodka od pozostałych, a jej aromat był delikatniejszy. Trzeciego dnia kawa ze słoika była już tekturowa i niezbyt interesująca, natomiast dwie pozostałe wciąż były owocowe, o żywej kwasowości.
Czwartego dnia szala zaczęła się powoli przechylać w stronę Fellow Atmos. Jednak znaczące różnica odczuwalna przeze mnie, jak i przez znajomych zaczęła być odczuwalna po prawie tygodniu. Ta z paczki stała się bardziej płaska, nudna, straciła najmocniejsze aromaty. Otwarcie Fellow Atmos za każdym razem uderzało aromatem świeżych pomidorów, jabłek i wiśni. Więc jeśli wiesz, że nie wypijasz całej paczki przed upływem tygodnia, to Atmos może być naprawdę sensownym pomysłem. Bo wiadomo – im dłużej schodzi paczka, tym gorzej smakuje i mniej radośnie się ją pije. A przecież w piciu kawy zawsze chodzi o radość!
Po ponad tygodniu otworzyłam drugi pojemnik (ten ukryty nawet przede mną) i porównałam kawy z pojemnika otwieranego codziennie, z paczki otwieranej codziennie i z pojemnika zamkniętego szczelnie przez tydzień. I wtedy okazało się, że już prawie zapomniałam jak ta kawa pachniała i smakowała pierwszego dnia! Te delikatniejsze kwiatowo – owocowe nuty w Fellow Atmos numer dwa wciąż były bardzo intensywne.
Do pojemników próżniowych byłam nastawiona dość sceptycznie, zawsze uważałam, że oryginalne opakowanie mi wystarczy, jednak teraz przekonałam się, że mogę trochę dłużej cieszyć się świeżością kawy i… spodobało mi się!
Czy warto? Myślę, że tak. Bo dłuższa radość z tych samych ulubionych ziaren jest nie do zastąpienia, prawda?
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…
Nie bez powodu do kawy tradycyjnie podaje się kruche ciasteczka. Od zawsze uwielbiamy chrupać! To…
Ta strona używa cookies.
Więcej