Od prawej: Fjord – Burundi Sehe Collective Filter, Hard Beans – Burundi Gitwe 98, Hard Beans – Burundi Mikuba 100, Audun Coffee– Burundi Sehe Rugeyo Easter Coffee,. Fot. Karol Kolba
– Trzeba zadbać o zdrowie… Chodźmy w niedzielę pobiegać – szepnął mi kilka lat temu kolega. Na pierwszy strzał bierzemy dystans siedmiu kilometrów i mało uczęszczaną w weekend – jak nam się zdaje – drogę przy strefie przemysłowej.
Leniwy niedzielny jogging szybko zamienił się w ucieczkę przed krwiożerczym kordonem tirów, osobówek i autobusów. Kiedy w końcu dobiegliśmy do zaplanowanego miejsca, usiedliśmy zdyszani i odpaliliśmy po papierosie…
– No, od razu czuję się zdrowszy! Musimy tak zaczynać każdy dzień – wykrztusił z siebie rzeczony kolega, kojąc tytoniem posmak spalin i kołatające serce.
Co to ma wspólnego z kawą? I dlaczego bredzę, jakbym skończył oglądać polską komedię romantyczną, przegryzając do seansu LSD zamiast popcornu?
Moi drodzy, gdyby rzecz działa się w miejscu, z którego pochodzą ziarna, które dla Was testowałem, to pamiętny niedzielny jogging z pewnością zakończyłby się znacznie większym sukcesem. A dziś byłbym sławnym maratończykiem. W Burundi bowiem policja zamyka ruch na ulicach w weekendowe poranki i oddaje je do dyspozycji biegaczy…
Dziś przybliżę Wam cztery ziarna z tego afrykańskiego kraju: Fjord Coffee Roasters – Burundi Sehe Collective Filter, Audun Coffee – Burundi Sehe Rugeyo Easter Coffee, a także Burundi Gitwe 98 i Burundi Mikuba 100 z Hard Beans Coffee Roasters. Z góry zaznaczam, że sensoryk ze mnie taki, jak z Wieśka Wszywki kiper, a ziarenka porównywałem jedynie przygotowywane standardową metodą z V60-02.
Na pierwszy strzał biorę kawę, którą grupa (nasza fejsbukowa grupa Coffeedesk – kawowe wsparcie – przyp. red.) podniecała się, jak pięciolatek wizytą w Lunaparku. Już pierwszy niuch sugeruje mi, że mam do czynienia z czymś, co pochodzi z zupełnie innej galaktyki. Smak? Klasa sama w sobie. Szklanka karaibskiego rumu przełamana gorącą czekoladą. Najbardziej nieoczywista kawa tego roku, po prostu musisz spróbować.
Tym razem przenosimy się z karaibskich plaż, do babcinej kuchni pod Chrzanowem. W zapachu wyczuwam jakiś dodatek do ciasta? Przyprawę? Kubki smakowe zdradzają, że rzeczony składnik babcinych przysmaków, to po prostu rodzynki. Połączone z klasyczną, afrykańską malinką. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak smakuje kawa z jedzącej tęczowe chmury żyrafy, którą właśnie wydoił wesoły rastaman (tak jak TUTAJ), to Gitwe 98 jest dla Ciebie.
Podobnie jak w przypadku Fjorda, mam tutaj do czynienia z ziarenkami z prowincji Shibitoke. I jak to mawiał Laska: „Rumu nie ma, ale też jest zajebiście”.
Palarnia wypuściła tę kawkę specjalnie na święta. I rzeczywiście, mogę się tutaj na luzaku doszukać wielkanocnej babki. Burundi od Audun Coffee smakuje jak śniadanie wielkanocne w modnej, berlińskiej kawiarni speciality.
Druga propozycja od Hard Beans to ziarenka z tej samej prowincji co Gitwe 98, jednak tym razem poddane obróbce honey. Wciąż zostajemy przy babcinym stole. Szacowna staruszka pozwoliła sobie tym razem na odrobinę ekstrawagancji i dorzuciła do klasycznego ciasta z kruszonką i śliwkami, silny posmak grejpfruta. Dzięki babciu! Idealne na niedzielnego kaca!
Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…
Ta strona używa cookies.
Więcej