Przyszło lata. Cieszmy się nim, póki trwa, choć mam nadzieję, że gorące dni zrównoważą też ulewy – co by podlało trawniki i pola, a dla bardziej romantycznych – by mogli w tym deszczu tańczyć. Zupełnie tak, jak ja tańczyłem przed chwilą, zanim zacząłem pisać ten artykuł – nad moimi filiżankami z herbatami miesiąca na lipiec! W tym miesiącu szykujemy zaskoczenie – z wyborem herbat poszliśmy trochę w nietypową stronę, ale jak nietypową, tak pyszną! W upalnym lecie stawiam na Waszą kreatywność i liczę, że dobrze wykorzystacie przepyszne mieszanki, które Wam zgotowaliśmy.
Na początek mieszanka od Notes Crafters, czyli następstwa działalności Manufaktury Kawy – świetnej mikropalarni, która, rozpędzona jak motocykl (cytując piosenkę, której chyba nie powinienem cytować), zdobywa szturmem podniebienia smakoszy czarnego naparu!
Herbata Sweet Roasted Almods to kompozycja prażonych migdałów, kawałków jabłka, buraka, cynamonu i dzikiej róży. Te składniki, zaraz po otwarciu opakowania, tworzą niesamowitą mieszankę zapachową, która wypełnia całe pomieszczenie, biorąc w niewolę nasz aparat węchu i goszcząc się w nim przez bardzo długo.
Herbatę tę zaparzyłem sobie w bardzo rytualny i sentymentalny sposób, bo w Hario Tea Leaf Pot 360 ml. Wybrałem to naczynie, bo nie dość, że jest przepiękne, to mogę obserwować proces parzenia mojej herbaty w trakcie. W kwestii przepisu – jak mawia mój przyjaciel Piotrek, “nie ma co naprawiać czegoś, co nie jest zepsute”. Dlatego też ja nie zmieniam receptury na herbatę – 2 g suszu na każde 100 g wody. W tym wypadku użyłem 6 g herbaty na 300 g wody o temperaturze 95 stopni Celsjusza. Efekt?
Zniewalający – bardzo złożona, słodko-kwaskowa kompozycja, która niesamowicie sprawdzi się w te upalne dni! Dlaczego? A to dlatego, że jeśli mamy ochotę wieczorem wypić lekką owocową herbatę, ta sprawdzi się idealnie – ale to nie jedyne jej oblicze. Gdy ostudzimy herbatę do temperatury pokojowej i dodamy do niej kostki lodu, otrzymujemy coś na wzór kompotu, który ochłodzi i orzeźwi nas w trymiga! Czy polecam? Polecam jak nic!
Drugą mieszanką, którą przygotowaliśmy w lipcu, jest kompozycja od Long Man Tea, o jakże intrygującej nazwie Black Liquorice. W tłumaczeniu na polski oznacza to nic innego jak czarną herbatę z lukrecją, i już nie jest tak tajemnicze, a nie wszystko, co pociągające, musi być tajemnicze. W składzie znajdziemy czarną herbatę Assam, kwiat hibiskusa czerwonego i cięty korzeń lukrecji.
W aromacie ta herbata jest bardzo niepozorna, klasyczny zapach łączy się z aromatem świeżo ściętych ziół w bardzo delikatną kompozycję. To zmienia się nieco po zaparzeniu, w którym ponownie użyłem 2 g herbaty na 100 g wody o temperaturze 95 stopni Celsjusza. Po kilku minutach parzenia zlałem swój napar do ulubionego naczynia. Wziąłem łyka i… byłem obezwładniony. Delikatny smak czarnej herbaty Assam powoli rozpływał się na języku, a po chwili uwydatniło się to, co najbardziej niesamowite w tej herbacie, czyli jej kwasowość, wynikająca właśnie z dodatku lukrecji i hibiskusa. Te składniki tworzą idealnie zgrany duet, a jeszcze lepsze trio. Jeśli wystudzimy herbatę i dodamy do niej np. mięty i ulubionych cytrusów, ta propozycja zmienia się w przepyszną, letnią, mrożoną herbatę!
Tymczasem – dbajcie o siebie, smarujcie się filtrem, zachowujcie półtora metra odległości od obcych, pijcie dużo wody i herbaty miesiąca, no i korzystajcie z lata!
Tyle ode mnie!
Świdi
Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…
Ta strona używa cookies.
Więcej