Pavlova, torcik bezowy, mini beziki, eton mess, makaroniki… podstawą tych deserów (i prawdopodobnie wielu innych, przecież kreatywność cukierników nie zna granic :)) jest beza, królowa wśród wypieków. A jak zrobić bezy kawowe? Zacznijmy od początku…
Beza to nic innego jak ubite białka i cukier. Brzmi banalnie, prawda? Nic bardziej mylnego. Beza, jak na prawdziwą królową przystało, jest bardzo kapryśna i wymagająca. Na co zwrócić uwagę przygotowując bezę? Poniżej przygotowałam kilka rad, dzięki którym dowiesz się jak zrobić idealną bezę krok po kroku.
Na końcu artykułu odkryjesz również, jaką kawę do bezy wybrać i kiedy dodać ją do masy bezowej, znajdziesz także dwa przepisy na bezy na bazie kawy. Jestem pewna, że Ci posmakują! 🙂
Wprawdzie nie każdy kraj posiada swój własny przepis na idealną bezę, jednak możemy wyróżnić ich co najmniej kilka. Najpopularniejsze to beza francuska, włoska i szwajcarska.
Beza francuska – z pozoru najmniej skomplikowana, składa się bowiem wyłącznie z białek i cukru, a jej przygotowanie jest najkrótsze. Jednocześnie najmniej stabilna i, najprościej rzecz ujmując, najłatwiej ją zepsuć. Najczęściej wykorzystywana jest do przygotowania pavlovej, bezików (obydwa te przepisy znajdziesz na końcu artykułu) czy blatów do tortów bezowych.
Beza włoska – w jej recepturze poza cukrem i białkami występuje również woda. Sam proces przygotowania jest nieco bardziej skomplikowany niż w przypadku bezy francuskiej – należy przygotować syrop cukrowy (tutaj przydatny jest termometr cukierniczy), który następnie jeszcze gorący powoli wlewamy do ubijanych białek. Tak powstała beza utrzymuje swój kształt i doskonale sprawdza się do dekoracji tortów, jako baza do kremów czy podczas przygotowania makaroników. Beza włoska idealnie sprawdza się również do dekoracji tart i tartaletek, przypieczona następnie palnikiem cukierniczym daje spektakularny efekt!
Beza szwajcarska – jej przygotowanie różni się od poprzedniczek. W pierwszym kroku białka z cukrem przekładamy do metalowej misy i podgrzewamy w kąpieli wodnej do momentu rozpuszczenia się cukru (temperatura powinna wynosić ok. 50-55°C). Po tym czasie ubijamy masę mikserem na najwyższych obrotach do czasu aż całkowicie ostygnie, stanie się puszysta, gęsta i lśniąca. Doskonale sprawdza się jako podstawa kremów maślanych oraz do wypiekania bezików. W przeciwieństwie do bezy francuskiej nie rośnie podczas pieczenia, doskonale zachowuje kształt.
Na drodze do otrzymania perfekcyjnej bezy stanąć może wiele czynników, nawet pogoda, jednak mam nadzieję, że dzięki poniższym radom nic Cię nie zaskoczy, a spod Twoich rąk będą wychodzić same udane bezy. Zobaczmy więc, jak zrobić bezę – nie tylko kawową!
Zacznijmy od początku, czyli od najważniejszego składnika – białek. Białka do bezy powinny być świeże, dokładnie oddzielone od żółtek i skorupki, najlepiej w temperaturze pokojowej.
Niektóre przepisy polecają wykorzystanie cukru pudru, ja jednak korzystam z cukru w kryształkach i taki sposób rekomenduję również Tobie, łatwiej będzie kontrolować czas ubijania bezy (ubijamy do momentu całkowitego rozpuszczenia się cukru). Ważnym aspektem, na jaki trzeba zwrócić uwagę jest wielkość kryształków – wybieramy cukier drobny. Jeśli posiadasz wyłącznie cukier o większych kryształkach, przed przygotowaniem bezy możesz go zmielić np. w blenderze. Dobrym wyborem będzie zarówno cukier biały jak i trzcinowy, w przypadku tego drugiego należy mieć jednak na uwadze, że beza po upieczeniu nie będzie śnieżnobiała, lecz jasnobeżowa.
Beza nie lubi czekać, dlatego ważne jest, by wszystkie składniki i narzędzia mieć zawsze pod ręką. Zanim zaczniesz ubijać białka pamiętaj o następujących czynnościach:
W tym fragmencie skupię się na tym, jak zrobić bezę francuską (czyli tę najpopularniejszą), ponieważ to ona może przysporzyć najwięcej problemów.
Ubijanie białek polecam rozpocząć na niższych obrotach miksera, a dopiero po kilkunastu sekundach, kiedy białka zaczną się pienić zwiększyć obroty do maximum. Na tym etapie możesz dodać szczyptę soli. Ubijamy do czasu otrzymania sztywnej piany – na powierzchni widoczne będą wzorki od miksera, ponadto sztywność masy z łatwością można sprawdzić odwracając naczynie do góry dnem – poprawnie ubite białka nie powinny nawet drgnąć :). Tej czynności nie możesz wykonywać zbyt długo – istnieje bowiem ryzyko przebicia białek (jeśli masa zacznie się oddzielać, podchodzić wodą to znak, że białka zostały przebite i lepiej ją wyrzucić). Do poprawnie ubitych białek dodajemy łyżka po łyżce cukier. To ważne, by nie dodawać całego cukru na raz lub większymi partiami. Po dodaniu cukru ubijamy tak długo, aż całkowicie rozpuści się w masie, dopiero wtedy dodajemy kolejną łyżkę cukru i tak do jego wyczerpania. Dobra wiadomość jest taka, że na tym etapie już nie ma możliwości przebicia białek, jesteśmy w połowie sukcesu! 🙂
Zarówno skrobia jak i sok z cytryny (wymienny w niektórych przepisach na ocet czy cream of tartar) nie są składnikami obowiązkowymi, jednak każdy z nich odgrywa rolę. Dzięki cytrynie ubita piana zwiększy nieco swoją objętość i nie opadnie, skrobia natomiast ma właściwości higroskopijne – pochłania więc wilgoć podczas suszenia bezy.
Bezę pieczemy w temperaturze niższej niż pozostałe wypieki, dlatego bardziej adekwatne jest tutaj słowo “suszenie”. Piekarnik najczęściej nagrzewamy do 70-90°C, a niekiedy do 100-120 °C i suszymy bezy przez kilka godzin (w zależności od rodzaju, wielkości i naszych oczekiwań – niektórzy preferują całkowicie wypieczone, chrupiące bezy – wtedy czas suszenia się wydłuża, inni natomiast wolą wypieczone i chrupiące z zewnątrz, a nieco bardziej miękkie w środku). Jeśli chcesz otrzymać śnieżnobiałe bezy polecam zdecydować się na niższą temperaturę (0-90°C) i wydłużyć czas pieczenia. W wyższej temperaturze cukier szybciej się karmelizuje, przez co niezależnie od rodzaju użytego cukru bezy wychodzą beżowe. Dodatkowym atutem okazuje się również termoobieg, który jeszcze bardziej wysusza bezę.
Musisz mieć również na uwadze fakt, że każdy piekarnik jest inny i tak jak w przypadku pozostałych wypieków musisz go po prostu wyczuć, dlatego polecam co jakiś czas kontrolować wstawione do piekarnika ciasta (jeśli rumienią się zbyt szybko należy zmniejszyć temperaturę).
Może Ci się to wydać niewiarygodne, ale beza jest podatna na zmiany pogody, dlatego czasami nawet jeśli postępujesz zgodnie z przepisem może się nie udać. Zdecydowanie na niekorzyść wpływa wilgoć.
Dlaczego warto wypróbować bezy w wydaniu kawowym? Ponieważ kawa jest idealnym towarzyszem bezy i nie mam na myśli wyłącznie podania wypieku bezowego z filiżanką tego napoju. Kawę z powodzeniem możecie dodać do ubitych białek, dzięki czemu gotowe bezy uzyskają ciekawy smak. Nie bez znaczenia jest fakt, jaką kawę wybierzecie i kiedy dodacie ją do białek. W tym przypadku świeżo zaparzone espresso nie jest dobrym pomysłem – zbyt duża ilość płynu rozrzedzi masę, a efekt będzie daleki od pożądanego, dlatego stawiamy na kawę w formie sypkiej. Możesz wybrać kawę rozpuszczalną lub ziarnistą, ja zdecydowałam się na tę drugą opcję. Polecam wybrać ziarna o intensywnym aromacie (idealnie sprawdzą się kawy pod espresso). Moim zdaniem, do wypieków, w których będziemy wykorzystywać świeże owoce warto wybrać ziarna charakteryzujące się owocowym aromatem.
Kiedy już wybierzesz odpowiednie ziarna, należy je bardzo drobno zmielić. Zmielone ziarna dodajemy do ubitych białek na samym końcu i delikatnie mieszamy szpatułką.
Przed Wami dwa przepisy na bezę kawową – mini pavlova z owocami lata, które doskonale równoważą słodycz deseru i beziki kawowe z dodatkiem kakao, które dzięki drobnej zmianie jednego składnika zyskały karmelowy posmak. Sprawdźcie sami i dajcie znać, który przepis posmakował Wam bardziej! 🙂
Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…
Ta strona używa cookies.
Więcej