Dripy trzy //fot. Jakub Jakubicki
Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, iż akcesoria do kaw przelewowych są drogie. Że drip to hipsterski wymysł, gdzie płaci się tylko za wygląd. Prawda jest nieco inna. Kilkadziesiąt złotych i drip Hario V60 jest Wasz, a do tego niedrogi młynek oraz paczka filtrów i możecie zacząć eksplorować kawowy świat!
Drip Hario V60 to ikoniczne, najbardziej znane urządzenie do parzenia kaw metodą przelewową. Spotkacie się z nim w każdej lepszej kawiarni, gdzie serwują kawy alternatywne. To właśnie tych dripów używa wielu baristów na Mistrzostwach Świata. Dla wielu osób smak kawy parzonej w dripie jest punktem wyjścia do dalszych testów ziaren.
Jak widzicie, miejsc i okazji, gdzie możecie się zetknąć z V60 jest mnóstwo. Firma Hario, widząc potencjał swojego urządzenia, wypuściła na rynek całą gamę dripów. Mniejszych (z oznaczeniem 01) i większych (02). Do wyboru są te zrobione ze stali, z miedzi, ceramiki czy szkła. Można znaleźć taki, który idealnie dopasuje się do współczesnej, kamienno – stalowej kuchni, czy wyłożonej drewnem kawiarni.
I faktem jest, że dripy te mogą kosztować sporo. Co nie znaczy, że wersja wykonana z tworzywa sztucznego będzie odstawała od tej miedzianej pod względem zaparzonej kawy!
Drip Hario V60, niezależnie od tego, z jakiego materiału jest wykonany, konstrukcję ma tę samą. Lejek z plastiku ma dokładnie takie samo ukształtowanie wnętrza czy kąt stożka, co wersja ceramiczna, szklana czy metalowa.
Rozchodzi się tylko i wyłącznie o samo tworzywo.
Legenda głosi, że plastik jest słaby, bo gorzej utrzymuje temperaturę niż drip z ceramiki czy metalu. Biorąc pod uwagę właściwości przewodzenia i kumulacji ciepła, w warunkach laboratoryjnych czy jakiś ekstremów pogodowych, może tak być.
Ale… parzycie dripa w kuchni, gdzie jest dwadzieścia kilka stopni, niezależnie od pory roku. Ewentualnie gdzieś na wyjeździe, pod namiotem. Ale wtedy pomyślcie, że plastikowy Wam się nie stłucze w podróży, a do tego jest znacznie lżejszy.
Oczywiście, ceramika czy szkło są przyjemniejsze w obcowaniu, bardziej szlachetne i wydają się być ponadczasowe, eleganckie. Niemniej, gdy za Hario V60 wykonany z tworzywa sztucznego przyjdzie Wam zapłacić niecałą połowę tego, co za wersję ceramiczną…
Tym bardziej, jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do świata kawy i dopiero do niego wchodzicie. Wówczas wydawanie dużych pieniędzy na akcesoria kawowe wydaje się być nierozsądne (uwierzcie mi, później ten poziom rozsądku i granice cenowe ulegają znacznej zmianie…).
Aby drip dobrze działał (a właściwie w ogóle działał), trzeba wsadzić do środka papierowy, jednorazowy filtr. Kiedy nie pochłonęła Was jeszcze kawa na tyle, by wypijać po pięć dripów dziennie, nie trzeba inwestować w całą, wielką paczkę stu filtrów. Można kupić opakowanie z czterdziestoma sztukami, które i tak starczą na długo, a cena zestawu od razu spada.
Nie ruszymy z parzeniem bez zmielenia kawy. Jak już wielokrotnie wspominaliśmy na łamach tego bloga, młynek to podstawa dobrej kawy. Można mieć dripa ze złota, filtry z jedwabiu i wagę wsadzaną diamentami, ale wszystko będzie na nic, jeśli wrzucimy w to słabą, nieświeżą, niedostosowaną kawę i zmielimy ją w jakimś ostrzowym (udarowym) młynku.
Kawa ma być zmielona, a nie posiekana (co dzieje się właśnie w młynkach ostrzowych, zwanych również udarowymi). Pocięcie ziaren obracającymi się wewnątrz ostrzami w efekcie da nam bardzo nierówne drobinki kawy i mnóstwo, mnóstwo pyłu, który zatka filtr, wydłuży czas parzenia i wpłynie na ogólną gorycz w kawię oraz brak czystości w smaku.
Użycie młynka żarnowego usprawnia proces mielenia. Kawa zostaje starta na żarnach na zdecydowanie bardziej równe drobinki, dzięki czemu parzenie przebiega równo, a smak kawy jest zdecydowanie bardziej wyraźny. Można wyczuć wówczas te niuanse, które siedzą w ziarnach dobrej jakości.
Oczywiście, można kupić młynek żarnowy ręczny za blisko tysiąc złotych, który doskonale zmieli ziarna i wydobędzie z nich wiele dobrego. Niemniej, przesiadka z kupowanej kawy mielonej lub z młynka ostrzowego na niedrogi młynek ręczny będzie już przeskoczeniem na wyższy poziom kawowego wtajemniczenia. Hario Slim w nowej, ulepszonej wersji jest tego dobrym przykładem.
Jak widzicie, na podstawowy zestaw do dripa, czyli kawowego, alternatywnego must have nie trzeba wydawać fortuny. Do tego wystarczy niewielka waga z dokładnością do 0,1g i jakieś naczynie, do którego będzie się przelewała kawa (może być bezpośrednio do kubka, albo podstawowego serwera).
Wówczas minimalizujemy ryzyko przeinwestowania, gdyby dobra kawa jednak nie przypadła Wam do gustu (choć w taki rozwój wydarzeń szczerze wątpię).
Jeśli Earl Grey kojarzy Ci się wyłącznie z szybką, nudną herbatą wypitą do ciastka po…
Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Ta strona używa cookies.
Więcej