Kawa

Espresso Miesiąca – luty: Etiopia Rocko Mountain od LaCavy

Podwarszawska palarnia LaCava to stosunkowo młoda, lecz prężnie rozwijająca się marka, która, dzięki wyróżniającym się opakowaniom i niezmiennie rosnącej jakości, zdobywa coraz większą popularność. Dobre ziarno zielone, świetny sprzęt oraz ludzie, którzy tworzą to miejsce, to gwarant dobrej kawy!

Na dodatek, po otwarciu przesyłki moim oczom ukazała się paczka z kawą z jednego z moich ulubionych krajów pochodzenia, w mojej ulubionej obróbce. Etiopia z regionu Yirgacheffe obróbki naturalnej! Co tu może pójść nie tak?

Czas na testy smaku!

Nic! Ta kawa to owocowa bomba o świetnym balansie, wyraźnie wyczuwalnych smakach i świetnej, czekoladowej podbudowie. W tym miesiącu kawę testowałem inaczej niż zazwyczaj – pomagałem znajomemu skonfigurować jego ekspres i młynek w domu. Rancilio Silvia i Eureka Mignon – podstawowy set do espresso dający możliwości zabawy z wieloma parametrami, lecz nie profesjonalny, najdroższy sprzęt na planecie.

Pierwsze espresso, 18 sekund ekstrakcji przy proporcjach 18 gramów kawy do 42 gramów w filiżance. To nie powinno być dobre… A jednak! Już przy tak niedoskonałym espresso w aromacie pojawiły się jagody, mleczna czekolada, jaśmin i brzoskwinie. Czad!

Ustawiamy dalej, drobniejsze mielenie i te same proporcje. 34 sekundy ekstrakcji… Za drobno. Espresso nadal smaczne, pojawiło się w nim więcej goryczy, gorzka czekolada, owocowe nuty mniej widoczne. No dobra, trochę grubiej i mamy to!

Przy powyższych proporcjach i 26 sekundach ekstrakcji znaleźliśmy espresso bliskie ideału! Słodycz mlecznej czekolady, mleko w proszku na języku, brzoskwinie i jaśmin w aromacie, jagody i mango w smaku… No i ten posmak! Długi, przyjemny, orzechowy, sporo czekolady, dżem z jagód. Co za kawa! Zdecydowanie jedno z najlepszych espresso miesiąca, o ile nie najlepsze, jakie do tej pory miałem okazję pić.

Z mlekiem?

Z doświadczenia wiem, że tego typu kawy najlepiej radziły sobie z niewielką ilością mleka – w tym przypadku jest podobnie. Spróbujcie połączyć podwójne espresso z niewielką ilością mleka i znajdziecie się niebezpiecznie blisko smaku pitnego, jagodowego jogurtu bez cukru. Kwaskowo, słodko, aż chce się wypić więcej i więcej!

Co jeszcze lepsze, ta kawa radzi sobie również w metodach alternatywnych. Nie traci charakteru swojego kraju pochodzenia, a jednocześnie ma mnóstwo wysokiej jakościowo czekolady, rodzynek i nut delikatnie alkoholowych.

Kupujcie póki jest i cieszcie się! Co za sztos!

Jakub Świątek

Kawa nakłania do rozmowy i tworzenia nowych rzeczy. To właśnie to nakłoniło mnie do oddania się jej na polu zawodowym - nigdy nie nudzi. Najważniejsze w pracy z nią są dla mnie metodyczne podejście z merytorycznymi argumentami. Podczas pracy jako barista lub trener zawsze staram się pokazać pełen obraz sytuacji oraz to, że kawa równocześnie jest tak samo subiektywna jak obiektywna.

Disqus Comments Loading...

Recent Posts

Nowa kawiarnia Coffeedesk przy Rondzie de Gaulle’a w Warszawie

Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…

1 tydzień ago

LOW CAF – nie tylko trend, ale kierunek rozwoju palarni!

Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…

3 tygodnie ago

Dlaczego w kawie warto być control freakiem, czyli o kontroli jakości w wersji specialty

Jak wygląda  kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…

1 miesiąc ago

Crunchy hojicha hot chocolate, czyli zimowy komfort w kubku

Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…

1 miesiąc ago

Hario Meteor – recenzja nowych filtrów typu “fast flow”.

Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…

1 miesiąc ago

Czajniki typu gooseneck – porównanie!

Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…

2 miesiące ago

Ta strona używa cookies.

Więcej