Czy wiesz, że tak jak w przypadku kawy, również w herbacie ważne jest jej pochodzenie, proces obróbki i wysokość, na której rosła? Możemy także opisać jej profil sensoryczny i eksperymentować ze sposobami parzenia, dokładnie tak, jak w aeropresie czy dripie. Branża herbat specialty nieśmiale stawia u nas pierwsze kroki; coraz więcej kawiarni, dostrzegając potencjał tego napoju, na nowo tworzy oferty herbaciane, inwestując zarówno w rodzaje herbat wysokiej jakości, jak i sprzęt do ich parzenia. Z drugiej strony, pogrążeni w marzeniach o ziarnach i idealnej ekstrakcji, nadal stosunkowo niewiele wiemy o herbacie i jej rodzajach – co skrywają liście niepozornego krzaczka camellia sinensis i jakie są rodzaje herbaty?
Zacznijmy jednak nie od herbaty, a… jabłka. Gdy przekroisz jabłko na pół, zaczyna brązowieć – naruszenie jego wewnętrznej struktury wyzwala proces utleniania, który powoduje zmianę koloru. Dokładnie to samo dzieje się z liśćmi herbaty – każdy rodzaj herbat: biała, zielona, czarna i pozostałe pochodzą od tej samej rośliny, czyli krzaczka camellia sinensis i jego najpopularniejszej odmiany sinensis. To, do której kategorii ją zaliczymy, zależy już od stopnia utlenienia liścia i procesu jego obróbki – najpopularniejsze rodzaje herbaty to zielona i czarna. Jednak wyróżniamy także herbaty białe, żółte, oolongi oraz fermentowane pu-ery.
Patrząc na rodzaje herbaty, zacznijmy od białej. W tym przypadku proces obróbki jest ograniczony do minimum – liście po zebraniu po prostu więdną sobie przez kilka dni, następnie są suszone i gotowe do sprzedaży. Ponieważ więdnięcie odbywa się naturalnie i nie jest przyspieszane, proces utleniania zachodzi, ale minimalnie – do ok. 5%. Jeśli popatrzycie na susz białej herbaty, zobaczycie, że składa się z pączków, a nie z dojrzałych listków – to wyróżnia ją spośród pozostałych.
Spodziewajcie się po niej zerowej goryczki i przyjemnych owocowo-kwiatowych nut – cold brew z białej herbaty jest sztosem, który polecam całym sercem. No i uwaga – mimo delikatnego smaku biała herbata ma dużo kofeiny!
Nieco inaczej produkuje się zieloną herbatę – w tym rodzaju w pełni rozwinięte liście są zbierane i więdną, ale…! Tutaj oksydacja jest celowo zatrzymywana poprzez działanie ciepłem. Można to zrobić np. parą wodną (jak Japończycy) lub prażąc liście w wielkich wokach (Chińczycy sobie prażą). To drugie trwa dłużej, przy parze wodnej zatrzymane są świeże, zielone smaki, jakieś umami, jakiś szpinaczek; chińskie natomiast będą bardziej przypominać owoce. Po fazie więdnięcia liście są na różnych etapach suszone, zwijane/formowane i tak, różne rodzaje zielonej herbaty są gotowe do sprzedaży.
Żółta herbata to trochę enigma – w przeszłości była zarezerwowana dla cesarza i do dzisiaj jest najrzadziej spotykaną ze wszystkich herbat. Ten rodzaj herbaty produkuje się niezwykle podobnie do zielonej z jednym wyjątkiem – przed suszeniem liście herbaty są delikatnie podgrzewane. Dzięki temu otrzymujemy owocowość bez cierpkości – czyli wszyscy wygrywają!
Kolejny rodzaj herbat to oolongi, czyli herbaty częściowo utlenione. To trochę pomiędzy herbatami zielonymi a czarnymi – oksydacja zachodzi, ale nie całkowita, a w granicach 10 – 80 %. Tutaj zbierany jest spory fragment roślinki, bo aż do trzeciego, czwartego liścia, które na pewnym etapie są zwijane i formowane w kulki, idealnie nadające się do wielokrotnego parzenia. Każdy kocha oolongi – są niezwykle pijalne, często o kremowych, kwiatowych i maślanych nutach. Dodatkowo można je prażyć/”wypalać” jak kawę, co dodaje aromatyczności i głębi smaku – fajne owocowe aromaty wtedy wychodzą, każdy więc znajdzie coś dla siebie.
Tym samym zbliżamy się do rodzaju herbat całkowicie utlenionych, czyli czarnych. To „całkowicie” to trochę kłamstwo, bo tak naprawdę mówimy tu o oksydacji na poziomie 90% – najważniejsze jednak, że to najwięcej spośród wszystkich wymienionych. Czarna herbata jest jak małżeństwo z dwudziestoletnim stażem – wydaje się, że już nas niczym nie zaskoczy. Na co dzień masakrowana cukrem i dobijana mlekiem lub cytryną, kryje w sobie ciekawe, ciemne czekoladowe, miodowe i owocowe nuty – warto zatem spróbować jej bez dodatków i sprawdzić, czy wyczuwamy różnicę. Napar jest ciemny, wyczuwalnie, ale przyjemnie cierpki (tak się składa, że w przypadku herbaty, inaczej niż kawy, kolor naparu mocno sugeruje, jakie nuty smakowe odnajdziemy – kwiatowe, cytrusowe, czekoladowe lub inne).
Ostatni z rodzajów herbaty – pu erhy – to trochę kosmos wśród herbat, bo liście zbierane z krzaków, których wiek sięga nawet 1000 lat, celowo pozostawia się, by fermentowały i dojrzewały, co może trwać nawet kilka dekad. W tym czasie w liściach rosną sobie wesołe kolonie grzybków i bakterii, które niesamowicie wpływają na smak naparu, nadając mu nuty ziemi, gliny, skóry, piwnicy – nie jest to defekt, ale rezultat leżakowania i taki rodzaj herbaty jest bardzo przyjemny.
Wspomniane rodzaje herbat to dopiero początek – czynniki takie jak region, rodzaj gleby, wiek krzaka, jego odmiana, czas i rodzaj drewna używanego do prażenia liści, temperatura – to wszystko składa się na niepowtarzalny smak różnych rodzajów herbaty. Każdy znajdzie coś dla siebie – warto zatem poświęcić chwilę na poznanie herbaty, by wydobyć z niej jak najwięcej tego, co w niej najlepsze. Parzmy herbatę z taką samą starannością, z jaką parzymy alternatywy, a świat będzie lepszy i bariści szczęśliwsi!
Są miejsca w Warszawie, które zawsze tętnią życiem. Nowy Świat zdecydowanie do nich należy. Właśnie…
Kategoria kaw specialty dojrzewa. Obok rozmów o fermentacjach, odmianach botanicznych i terroir coraz częściej pojawia…
Jak wygląda kontrola jakości w kawie speciality zarówno na początku, jak i na końcu procesu…
Skoro zima tak zawzięcie się nas trzyma, let’s make the most of it. Jeszcze kilka…
Filtry do kawy to mój konik. Pierwszy artykuł, który napisałem na bloga Coffeedesk traktował właśnie…
Gooseneck nie służy do gotowania wody. Służy do tego, żeby w przelewie przestać improwizować i…
Ta strona używa cookies.
Więcej