Nie było w kinie bardziej kultowego listu miłosnego do kawy, niż „Kawa i papierosy” autorstwa mistrza niezależnego kina amerykańskiego, Jima Jarmuscha. Najnowszy film tego reżysera, nagrodzony Złotym Lwem festiwalu w Wenecji „FATHER MOTHER SISTER BROTHER” do polskich kin trafił 16 stycznia. W jego centrum znajdują się trzy rodzinne historie, a ich bohaterowie toczą rozmowy przy herbacie, szklance wody i kawie, rzecz jasna. Więcej o kawowych historiach w filmografii Jarmuscha przeczytacie niżej. Coffeedesk objął patronatem polską premierę filmu, którego dystybutorem jest Gutek Film.
Chociaż do Jarmuscha – reżysera takich filmów, jak choćby „Broken Flowers” z Billem Murrayem, czy „Paterson” z Adamem Driverem – za sprawą „Kawy i papierosów”(2003) przylgnęła łatka kawosza, to twórca w wywiadach przyznaje się do porzucenia kofeiny. Z kawą pożegnał się zresztą na długo przed realizacją filmu, już w 1986 roku. Wcześniej pijał jednak…. 12 filiżanek kawy dziennie!
Dlaczego więc „Kawa i papierosy”? Reżyser mówił po latach, że to film, który powstał dla przyjemności, jako pretekst do pokazania najzwyklejszej części dnia, kiedy robimy sobie przerwę na kawę: w samotności, czy też wymieniając się z innymi mniej lub bardziej znaczącymi spostrzeżeniami, myślami. W filmie z ust Iggy’ego Popa pada choćby niedydaktyczne, ale jakże kultowe: „Kawa i papierosy. Człowieku, co za połączenie!”. Sam reżyser porównuje strukturę złożonej z 11 epizodów „Kawy i papierosów”, do muzycznego albumu, zawierającego jedenaście piosenek. Każda jest o czymś innym, ale słuchane po kolei tworzą niepowtarzalną, wspólną aurę. Ich motywem przewodnim są oczywiście kofeina i nikotyna: nieodzowni towarzysze mniej lub bardziej istotnych rozmów i krótkich przerw. Bo bardziej, niż smakiem, kawa i papierosy pozwalają delektować się oferowanym w pakiecie z nimi czasem. W swoich – często improwizowanych – nowelkach, Jarmusch pozwala spotkać się na chwilę bohaterom, ale i aktorom. Przy kawiarnianych stolikach zatrzymują się na chwilę m.in. Tom Waits i Iggy Pop, Steve Coogan i Alfred Molina, Bill Murray z raperami RZA i GZA, Cate Blanchett z… Cate Blanchett.
Iggy Popp i Tom Waits piją klasyczny przelew w amerykańskim dinerze. Amerykańska aktorka Reene French preferuje kawę z mlekiem, ale po swojemu. Dolanie kawy do filiżanki przez kelnera kwituje zażaleniem „tamta miała odpowiedni kolor i temperaturę. Była w sam raz”. W epizodzie „Cousins” jedna z postaci granych przez Cate Blanchett pije espresso, z mlekiem, ale koniecznie zaserwowanym osobno. Z kolei grającego sam siebie Bill Murray określany jest jako „kofeinowy ćpun”, co przejawia się w scenie picia kawy prosto z dzbanka.
A sam Jarmusch czym zastąpił swój kawowy rytuał? Jak wspominał w wywiadzie dla New York Magazine, jest fanatykiem English Tea – „herbaty klasy średniej”. Podzielił się nawet swoimi ulubionymi nowojorskimi adresami na filiżankę herbaty. Niestety zamkniętymi już Pink Pony na Ludlow Street i Buffa’s Deli przy Prince Street. Nic dziwnego, że w najnowszym filmie „FATHER MOTHER SISTER BROTHER” bohaterowie spotkają się przy kubku i filiżance herbaty (dwukrotnie!), szklance wody i espresso.
„FATHER MOTHER SISTER BROTHER” to pełen błyskotliwych obserwacji precyzyjnie skomponowany tryptyk filmowy o relacjach rodzinnych i o tym, co sprawia, że się od siebie oddalamy. Każdy z trzech rozdziałów rozgrywa się współcześnie, w innym kraju: FATHER – w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, MOTHER – w Dublinie, a SISTER BROTHER – w Paryżu. Film Jarmuscha stanowi zbiór subtelnych, pełnych humoru, ale i nut melancholii portretów ludzkich charakterów. W rolach głównych m.in. Cate Blanchett, Adam Driver, Tom Waits, Vicky Krieps i Charlotte Rampling.
- Polski zwiastun: https://youtu.be/FfsgDz4MNOE
- Lista kin, w których grany jest film: https://bilety.gutekfilm.pl/fathermothersisterbrother










