Kiedy dni robią się krótkie i szare, a poziom energii potrafi drastycznie spaść w sekundę, wlewanie w siebie kolejnej kawy czasami mija się z celem. Zamiast nerwowego skoku ciśnienia i szybkiego zjazdu ostatnio wolę coś, co brzmi bardzo enigmatycznie, a w praktyce jest czymś, co każdy powinien znać: ceremonialne kakao.
Nie ma to nic wspólnego z odtłuszczonym proszkiem z marketu. To kakao w kawałkach, już zbalansowane przyprawami korzennymi, ale ma okrągłe 0% cukru. Przez to, że poddaje się je minimalnej obróbce, zachowuje wszystko to, co najzdrowsze w ziarnie kakaowca. Działa zupełnie inaczej niż kofeina: nie pobudza gwałtownie, tylko rozszerza naczynia krwionośne, rozgrzewa całe ciało od środka i daje miękką, stabilną energię. Taka poduszka, której wszyscy potrzebujemy w jesienne popołudnia.
Dla mnie sednem tego naparu jest sam proces, chociaż najlepsze jest to, że można z nim eksperymentować zupełnie po swojemu. Nie chodzi o sztywne reguły, tylko o zatrzymanie się. Powolne siekanie, korzenno-czekoladowy zapach rozchodzący się po kuchni, patrzenie, jak stapia się z ciepłym mlekiem owsianym – to kilkanaście minut, które wyciągają mnie z jesiennego (i nie tylko) marazmu. Zamiast bezmyślnie chwytać za kubek, siadam z nim w dłoniach i w pełnym skupieniu spędzam chwilę z jesienią, kakao i sobą.
Przygotowanie
- 20 g ceremonialnego kakao z przyprawami korzennymi (drobno posiekanego)
- 200 ml mleka lub napoju roślinnego (u mnie owsiane)
- Opcjonalnie: odrobina miodu, jeśli mam ochotę na coś słodszego, albo szczypta chili dla jeszcze mocniejszego rozgrzania, dla poszukujących jeszcze innych smaków malinowy i czekoladowy syrop
W rondelku podgrzewamy płyn – pilnujemy, żeby był gorący, ale się nie zagotował, bo wrzątek zabiłby całe dobro z kakaowca. Zmniejszamy ogień, wrzucamy posiekane kakao i mieszamy trzepaczką. Na koniec całość spieniam ręcznym spieniaczem do mleka Bialetti, żeby na wierzchu powstała gęsta, aksamitna pianka. Przelewam do ulubionego kubka i piję powoli. Jesienią nic nie stawia na nogi tak dobrze i tak łagodnie.














