Ekspres przelewowy wraca do łask. Sprzęt, który kilkanaście lat temu stał się obiektem kojarzonym z gorzką, wrzącą lurą, wypchany poza ring przez automatyczne ekspresy ciśnieniowe, dziś przeżywa drugą młodość. Ba, w moim odczuciu bije na głowę niejeden automat serwujący coś na kształt espresso. Czy Ratio, ekspres przelewowy prosto ze Stanów Zjednoczonych przekona kolejne osoby do dobrej, dużej, czarnej kawy przygotowanej w prosty sposób?

Wygląd, którego nie da się przegapić

Mnóstwo osób, które widziały niedawno na moim Instastory zdjęcie Ratio, kiedy przyjechało do mnie na testy, od razu zareagowało westchnieniami, ochami i achami. Wcale się nie dziwię. Ekspres przelewowy Ratio od razu zwraca uwagę swoją bryłą i drewnianymi akcentami oraz dużą, szklaną karafką przypominającą chemeksa.

ekspres przelewowy Ratio

Ekspres przelewowy Ratio /fot. Ratio

Zdjęcia to jedno, a doznania na żywo to druga kwestia. Ratio jest bardzo dobrze wykonanym urządzeniem Cały korpus jest wykonany z odlewu aluminium oraz drewna i szkła. To kawał solidnego, ciężkiego sprzętu. Nie jest to kompaktowe urządzenie. Ratio chce się wyróżniać w kuchni i trudno się temu dziwić. Oprócz wersji białej z wykończeniem z drewna kauczukowego, która gościła u mnie na testach, dostępne są jeszcze czarne i srebrne ekspresy oraz z elementami z hebanu bądź drewna orzechowego. Wszystkie mają tę samą wielkość i pojemność.

Ponadto, Ratio wyróżnia się współczesną, diodową sygnalizacją etapu parzenia kawy, o czym za chwilę, dotykowym przyciskiem oraz szerokim, kilkunastopunktowym prysznicem. Do tego ciężka, solidna pokrywka na zbiorniku z wodą mieszczącym 1,3 litra. I tyle. Maksymalna prostota.

Automatyczny chemex?

Patrząc na konstrukcję szklanej karafki oraz na filtry, które są dołożone do zestawu, nie można oprzeć się wrażeniu, że Ratio zostało skonstruowane z myślą o automatycznym parzeniu chemeksów. I dokładnie tak jest. Sami producenci podają informację, że wszystko zostało dostosowane do oryginalnych filtrów chemeksa bądź filtrów Able. Znam wielu fanów tej metody parzenia kawy. Chemex pozwala na uzyskanie bardzo czystej i delikatnej w smaku kawy, podkreślając wiele niuansów, zwłaszcza tych cytrusowych, świeżych i mocno owocowych. Stąd też kawa parzona w Ratio będzie miała bardzo podobną charakterystykę. Najwygodniej korzystać z okrągłych filtrów, bo kwadratowe mocno wystają ponad karafkę i trzeba je zaginać, choć nie jest to bardzo uciążliwe.

Czy do Ratio można podstawić oryginalny chemex? Nie jest to tak proste, bo oryginalna karafka znajdująca się w zestawie, na spodzie ma przyklejony niewielki magnes. Dzięki temu ekspres wie, czy można zacząć parzenie kawy bez ryzyka puszczenia wody na podstawkę i blat.

ekspres przelewowy Ratio

fot. Ratio

Dotychczas zwolennicy ręcznego parzenia kaw przedstawiali ważny argument, że ekspresy przelewowe nie potrafią zrobić tzw. preinfuzji, czyli wstępnego namoczenia zmielonej kawy i zostawienie jej na kilkanaście – kilkadziesiąt sekund, aby otworzyła się i lepiej zostały wyciągnięte z niej smaki w trakcie parzenia. Projektanci Ratio wprowadzili jednak taką funkcję do swojego ekspresu przelewowego. Jak przyjrzycie się podstawie, są tam trzy diody opisane jako Bloom, Brew oraz Ready. Pierwszy etap to właśnie preinfuzja. Ekspres jak tylko się rozgrzeje (co zajmuje około minuty), zaczyna polewać kawę niewielką ilością wody, po czym robi przerwę na około 30 sekund. Po tym czasie zapala się dioda Brew i wówczas zaczyna się właściwe parzenie kawy.

Parzenie kawy

Czym Ratio odróżnia się na tle konkurencji w kwestii parzenia kawy? Jak już wspomniałem wcześniej, jest on przystosowany do filtrów chemeksowych, a nie klasycznych, trapezowych czy tych do V60. Poza tym, Ratio jest wyposażony w prysznic z prawdziwego zdarzenia. Okrągłe sitko o średnicy kilku centymetrów, z kilkunastoma, szeroko rozstawionymi otworami, sprawia, że woda skapuje kilkoma strumieniami na kawę, zwilżając ją bardzo równomiernie. Nie ma problemu, jak w wielu ekspresach przelewowych, że woda wpada z impetem tylko w środek kawy, a brzegi zostają nietknięte.

Dzięki takiemu rozwiązaniu, niemalże jest symulowany strumień konewki, którą posługuje się barista przy  ręcznym parzeniu kawy z alternatyw. To przekłada się na lepszą ekstrakcję, równomierną, bardziej zbalansowany i pełny smak kawy. Niby jest to dość oczywista sprawa, ale jednak wielu producentów ekspresów przelewowych nie mogło się uporać z tym rozwiązaniem zbyt dobrze.

ekspres przelewowy Ratio

fot. Ratio

Ratio posiada zbiornik na wodę, który przyjmie 1300ml. Czyli do takiej pojemności najlepiej byłoby użyć 78g kawy (przy założeniu klasycznych proporcji 60g kawy na litr wody). Oczywiście można użyć mniejszej ilości wody. Ja przy swoich testach najczęściej nalewałem do pierwszej kreski w zbiorniku, czyli do połowy, czyli niecałe 40g kawy mielonej ciut grubiej niż do zwykłego chemeksa.

Zwiększyłem grubość mielenia, kiedy zobaczyłem, że czas polewania wody w Ratio jest całkiem spory. Dla połowy zbiornika, przelanie całości, wraz z preinfuzją zajęło około 4,5 minuty. Zatem woda musi dość szybko spływać, żeby po zakończeniu polewania, parzenie nie przeciągało się. Dla pełnego zbiornika czas przelania wody wraz z preinfuzją wyniósł około 6,5 minuty. Woda, która wylatuje z prysznica ma temperaturę w okolicach 93-95 stopni, co jest optymalną temperaturą dla większości kaw.

Kiedy woda przeleje się ze zbiornika do karafki, dioda przechodzi na pozycję Ready. Wówczas sprawdzamy, czy cała woda przesączyła się przez kawę, wyjmujemy karafkę, wyrzucamy filtr, zakręćmy kawą, żeby ją napowietrzyć oraz ostudzić i można serwować.

ekspres przelewowy Ratio

fot. Ratio

Efekty

Ratio testowałem przede wszystkim na ostatnim Przelewie Miesiąca, czyli Peru z warszawskiego HAYB-u, ale i na kilku innych singlach wypalanych pod alternatywy. Za każdym razem efekt był bardzo przyjemny. Taki, jaki oczekiwałem – lekki, czysty, pachnący napar, delikatny i gładki, dobrze uwydatniający owocowe i rześkie akcenty. Zwłaszcza to było czuć przy kawach z Kenii, gdzie nuty czarnych porzeczek były bardzo wyraźne.

Ekspres zrobił to, co do niego należało – dobrą kawę, bez większego angażowania mnie w proces parzenia. Musiałem tylko zmielić odpowiednio kawę, wsypać ją do filtra, wlać wodę i uruchomić maszynę. Wówczas zyskiwałem kilka bezcennych minut poranka, albo mogłem zająć się przygotowaniem obiadu bądź kolacji po pracy. Coraz bardziej doceniam takie rozwiązania w domu. Jeśli ktoś nie jest wielkim eksperymentatorem, kontrolerem dóz i wielkim guru stopera, tylko ktoś pragnie wygodnej, ale bardzo dobrej, powtarzalnej kawy – to jest właśnie sposób na to.

Ekspresy przelewowe Ratio, w całej gamie kolorów oraz akcesoria znajdziecie na coffeedeskowych półkach!