O gustach się dyskutuje. Wychodzę z założenia, że ktokolwiek twierdzi inaczej, ma po prostu mylne spojrzenie na znaczenie słowa „dyskusja”. Jak się potrafi dyskutować to można mówić o wszystkim!

A ja w ramach tego postanowienia dziś zapraszam do świata mojego gustu muzycznego i opowiem o pięciu piosenkach, które mogą stać się motywem przewodnim wizerunku bardzo wyjątkowych kawiarni. Każda opowiada o czymś innym, w inny sposób i z innym nastawieniem, ale łączy je jedno – każdej z nich mogłabym słuchać bez końca! No i każda z nich jest uosobieniem pewnego stylu.

Eksperymentalnie podczas opisywania każdego z poniższych punktów, słuchałam w zapętleniu danej piosenki. Jestem ciekawa, czy wychwycicie klimat przez słowa. Ok, słuchawki na uszy i zaczynamy!

1. The Rumor Said Fire – The Balcony

Ten utwór kojarzy mi się niezmiennie z moją podróżą do Nowej Zelandii. Obcowanie z naturą, cisza, błękitne niebo i miliony gwiazd. Lekki wiatr. Oraz głębokie przeświadczenie, że wszystko jest możliwe. Delikatna gitara, bębny, harmonijka, grzechotka i przepływające przez siebie gładko włosy wokalistów – to wszystko sprawia, że czuję się bezpiecznie.

Tej piosenki mogłabym słuchać w kółko w kawiarnii, w której znajduje się dużo niepasujących do siebie, starych mebli, serwuje się tylko alternatywę, a bariście bliżej do mojego przyjaciela niż do obsługującej mnie nieznajomej osoby. Podniszczone plakaty, dywany, okna od zachodniej strony. Miejsce nie jest duże, ale wydaje się być najbardziej przytulną kawiarnią na świecie. W nieskończoność będę odwlekać moment wyjścia. Co z tego, że resztka kawy jest już zimna – po prostu jeszcze raz chcę posłuchać mojej piosenki.

2. Miguel – Waves (Tampe Impala remix)

Sezonowa kawiarnia na plaży to chyba najlepszy pomysł, na jaki można wpaść! Wyobraźcie sobie miejsce, w którym cold brew ściga się na rekord z affogato, króluje kostkarka do lodu i roztańczeni bariści. Do baru można podejść z każdej strony, wszędzie walają się najwygodniejsze leżaki, koce i wielkie poduszki, od palącego słońca oddzielają nas tylko grube parasole z jasnego płótna.

A wieczorami do akcji wkraczają zaprzyjaźnieni barmani, a wtedy kawa (i nie tylko) leje się do samego rana!

3. Regina Spector – Us

Mam dużo pracy. Mam bardzo dużo, bardzo żmudnej, bardzo intelektualnej pracy, na którą BARDZO nie mam ochoty. Krzątam się więc z pokoju do pokoju, aż w końcu ratuję się wyjściem do miejsca, które jest stworzone do wielogodzinnych posiedzeń z komputerem i samouzupełniającym się kubkiem gorącego przelewu.

Gdy już docieram na miejsce, od razu zamawiam aktualnie serwowaną kawę i małe ciastko owsiane. Rozsiadam się w ulubionym kącie jasnego i nowoczesnego, ale wyjątkowo przyjaznego miejsca. Rozkładam komputer, papiery, pisaki… I wtedy zaczyna śpiewać Regina.

WTEM to jest ten moment, w którym już nie gonię. Powoli upijam kawę wsłuchując się w ukochaną piosenkę. Wiem, że za moment zacznę pracę, ale… jeszcze chwilkę. Jeszcze minutkę.

4. Ghasper – Forgive me

Kawiarni o motywie przewodnim w rytmie muzyki Ghaspera jeszcze nie widziałam, ale to nic dziwnego! Ghasper to muzyka przyszłości, a Forgive Me to piosenka, która brzmi jak napisana przez AI ze złamanym sercem. Stąd też zakładam, że taka kawiarnia dopiero powstanie.

Będzie bardzo jasna i lekko przydymiona. Wszędzie lśnić będą neony i błyskotki. Kawiarnię odwiedzać będą zwierzęta, ludzie i roboty. Wszędzie będą rośliny! Bo to już będzie ten moment, w którym cały świat będzie żył ze sobą w zgodzie i każdy będzie chciał się napić kawy z każdym!

5. Logic – Black Spiderman

That’s the song. Moja piosenka na kawę w biegu. Utwór na moją własną, mobilną kawiarnię, z kubkiem termicznym w ręku, rozwianymi włosami i milionem pomysłów w głowie. W mojej przenośnej kawiarni wszyscy są szczęśliwi, każdy jest równy i wszyscy chcą dla siebie dobrze. Black Spiderman to piosenka o miłości, akceptacji, braku podziałów. Idealnie pasuje do mojego projektu.

Sprawa jest prosta, moja mobilna kawiarnia to cały świat. Wszyscy ludzie, każde zwierze, każda roślina. Wszystkie smutki i radości. Taki styl. Styl miłości!

To była moja playlista – moich pięć piosenek na moich pięć kawiarni.

A jakie są Wasze?