Rancilio Silvia to ekspres ciśnieniowy określany przez wielu mianem kultowego. Niewielkie gabaryty, przyzwoite parametry i rozsądna cena to atrakcyjne argumenty dla wielu domowych kawoszy.

Klasyka

Rancilio Silvia to konstrukcja, która weszła na rynek jeszcze w 1998 roku. Od tamtej pory cieszy się niezmienną popularnością wśród poszukujących prostych, domowych, ale solidnych maszyn ciśnieniowych. Tak naprawdę przez te dwadzieścia lat ekspres nie zmienił się wizualnie prawie wcale. Ta sama bryła, gabaryty, przyciski… Na przestrzeni lat zmieniano detale, jak pokrętło pary, dyszę, design kolby czy tackę ociekową. Wnętrze ewoluowało powoli, dodając takie rzeczy jak choćby izolację bojlera. Poprawia ona stabilność temperaturową oraz oszczędność energii. Twórcy najwidoczniej doszli do wniosku, że skoro coś jest dobre, to nie ma potrzeby na siłę czegoś zmieniać.

Czy ewolucja zamiast rewolucji jest słuszna w tym przypadku? Zaraz się temu przyjrzymy.

Wygląd i wykonanie

Rancilio Silvia to typowy ekspres do domu. Niewielkie gabaryty – raptem 34cm wysokości i nieco ponad 23cm szerokości – to duży plus w niewielkich kuchniach. Jednocześnie kilkanaście kilogramów wagi zapewnia dostateczną stabilność i ekspres nie ucieka po blacie przy podpinaniu kolby bądź jej zdejmowaniu. Moc 1100W oraz bojler o pojemności 0,3l – to parametry wystarczające na codzienne kilka espresso czy cappuccino.

Oczywiście, mniejszy bojler to nieco mniejsza stabilność temperaturowa, w porównaniu do dużych maszyn, gdzie bez przerwy można zrobić nawet i kilkanaście kaw. Pamiętajmy jednak, że mówimy o maszynie stricte domowej. Zastosowanie izolacji na bojlerze nieco redukuje tę przypadłość.

Obudowa wykonana ze stali nierdzewnej, w klasycznym, matowym wykończeniu jest wykonana dość starannie. Ekspres Rancilio Silvia w moim odczuciu mógłby być ciut ładniejszy. To, co było projektowane pod koniec lat dziewięćdziesiątych nieco odbiega od współczesnych form, a moim zdaniem design Silvii nie jest ponadczasowy. Czarne przyciski na obudowie, owszem, są ergonomiczne, ale brakuje im pewnego polotu. Nie rozumiem, dlaczego na przestrzeni tych lat nie można było zrobić jakiegoś faceliftingu, wymieniając je na jakieś okrągłe, srebrne przyciski bądź tak popularne teraz przełączniki. Coś, co tchnęłoby w tę sprawdzoną konstrukcję nieco świeżego powiewu, bo sama bryła ekspresu jest przyzwoita.
Może w tej chwili trochę dramatyzuję, wygląd to rzecz gustu, jednak patrzę też z perspektywy dopasowania kuchennych sprzętów do współczesnych wnętrz i rozwiązań. Nie ma co ukrywać, że obecnie nowe kuchnie są ważnym miejscem rodzinnych i przyjacielskich spotkań. Nieraz pomieszczenia te połączone są z salonami,  więc nie liczy się tylko funkcjonalność, ale i rozwiązania stricte wizualne.

Co nieco o detalach

Rancilio Silvia to jednocześnie bardzo dobra ergonomia przy codziennej obsłudze. Jak wspomniałem, przyciski są wygodne, pokrętło pary dobrze wyprofilowane i odpowiednio duże. Ten element jest zdecydowanie lepiej rozwiązany niż w przypadku konkurencji z tej półki cenowej. Poprawiłbym trochę sposób wyciągania tacki ociekowej.
Kolba jest porządna, ciężka, ponad 600-gramowa kolba o wymiarach odpowiadających maszynom gastronomicznym, współcześnie wyprofilowana lekko w dół. Dzięki temu można swobodnie i równo postawić portafilter na blacie. Wygodniej też zapinać go do grupy. Otwarte wylewki są dobrze wykończone, równe, nie ma problemu z wylewaniem się z nich kawy do filiżanek. Odpowiednia jest też wysokość między wylewkami a filiżanką. Nie za wysoko, a jednocześnie jest wystarczająca ilość miejsca by podstawić jeszcze wagę, na przykład Acaię Lunar, kiedy zależy nam na największej precyzji przy ekstrakcji. Do zestawu są dołączone dwa sitka, na pojedynczą i podwójną porcję.

Parzenie espresso

Pora na to, co najważniejsze w ekspresie, czyli przygotowywanie kawy. Testy z tego zakresu przeprowadziłem z pomocą gastronomicznego młynka Eureka Olympus 75E. Rancilio Silvia od włączenia rozgrzewa się w kilka minut. Zalecam jednak, jak przy każdym ekspresie, by nie sugerować się zgaśnięciem lampki, tylko odczekać kilkanaście minut, rozgrzewając całą maszynę. Pozytywnie to wpłynie na stabilność temperaturową w czasie zaparzania. Należy jednak pamiętać w przypadku tego modelu, że po pół godzinie bezczynności, ekspres sam się wyłączy.

Namielenie odpowiedniej porcji kawy, ubicie tamperem, podpięcie kolby do ekspresu i rozpoczęcie ekstrakcji to bardzo ważne kroki. Jeśli na żadnym z tych etapów nie popełniło się błędów, po kilku sekundach do filiżanek zacznie wąskim strumieniem spływać gęste, esencjonalne espresso. Za każdym razem. Po prostu Rancilio Silvia robi to, co do niego należy i do czego został stworzony. Efekty w filiżance zawsze były bardzo smaczne, o wyraźnych aromatach i smakach. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z ekspresem za nieco ponad 2000 złotych!

Całość napędza  jest pompą wibracyjną, co jest standardem w tej klasie. Kultura pracy jest na przyzwoitym poziomie. Cieszy także zastosowanie zaworu trójdrożnego. Dzięki niemu po zakończeniu ekstrakcji nadmiar wody nie spływa nadal z grupy do kawy, a w efekcie do filiżanki, tylko zostaje odprowadzona bezpośrednio do tacki ociekowej.

Cappuccino i kawy mleczne

Rancilio Silvia to ekspres wyposażony w jeden bojler. Trzeba więc najpierw zaparzyć espresso, jako bazę do kawy mlecznej i dopiero po tym włączyć przycisk odpowiedzialny za parę. Nagrzewanie ekspresu, aby osiągnął odpowiednią temperaturę do spieniania trwa około minuty. W zamian otrzymujemy naprawdę solidną moc pary, którą czasami aż trudno okiełznać. Pierwsze próby z tym ekspresem kończyły się na efektownym obryzganiu siebie i okolic maszyny mlekiem, które pod wpływem uderzenia pary pięknie uciekało z dzbanka. Po kilku razach udało mi się już znaleźć sposób na Silvię i spienianie mleka było po pierwsze przyjemne, a po drugie bardzo szybkie, co rekompensowało długie nagrzewanie. 0,3-0,4 litra mleka było gotowe to wylania w filiżanki po kilkunastu sekundach.

Przypuszczam, że osobom, które jeszcze niezbyt dobrze radzą sobie ze spienianiem mleka i zasadami rządzącymi tą operacją, sprzęt ten może sprawić pewne trudności. W momencie, kiedy moc pary jest słabsza, ma się więcej czasu aby poprawnie ustawić dzbanek, odpowiednio głęboko wsadzić dyszę i poprowadzić mleko, żeby uzyskać prawidłową konsystencję przypominającą gładki jogurt. Z drugiej strony, opanowanie tej sztuki zaprocentuje w przyszłości. Doceni się szybkość spieniania oraz będzie łatwiej przy przesiadce na jeszcze lepsze maszyny.

Bardzo rozsądny sprzęt!

Rancilio Silvia to bardzo rozsądny sprzęt do użytku domowego. Nie można odmówić temu modelowi dobrych, domowych gabarytów, wieloletniej, dobrej opinii wśród home baristów czy dostępności części. Cenowo wypada także bardzo dobrze na tle konkurencji. Za nieco ponad 2000 złotych w domu znajdzie się sprzęt, z którego można wycisnąć coś naprawdę soczystego.

Szukając prostej maszyny, która w połączeniu z dobrym młynkiem i świeżą kawą odwdzięczy się prawidłowym, smacznym espresso i cappuccino powinniście skierować swoje kroki w tę stronę. Obejrzyjcie go sobie na coffeedeskowych półkach, dostępny jest tutaj!