Znacie KitchenAid? Okazuje się, że oprócz maszyn do ciast oferują też takie do parzenia kawy. A pamiętajcie Świdra? Najsmutniejszy barista powraca, żeby całkiem wesoło zrecenzować ekspresy tej marki.
Kitchen Aid KF8 ekspres automatyczny
Ekspres KF8 od KitchenAid jest super. W tych słowach mógłbym się zamknąć z recenzją. Jak większość tu zgromadzonych wie, lubię się czepiać, ale póki co maszyny tej firmy mnie pozytywnie zaskakują, co mnie też zaskakuje! Może aż przesadnie cieszę się na każdą kolejną styczność z ekspresami Kitchen Aid.
W pudełku dostajemy pełne wyposażenie, które pozwala nam odpalić maszynę, poczekać chwilę (i to dosłownie chwilę, która jest taka akurat) żeby ruszyć z zaparzaniem kawy.
Przejrzyste menu prowadzi mnie do zrobienia wybranego napoju tak, jak rodzice prowadzą za rękę dzieci, które nie muszą być w pełni świadome tego, co robią, fajnie znów na chwilę się tak poczuć. Mamy dużo opcji ustawiania jednego napoju: od temperatury, poprzez cielistość i ilość składników. To tak w sumie jakby dzieciaki mogły wybierać czy chcą pójść do szkoły w jeansach czy tiarze księżniczki.
Użyłem kawy od COFFEELAB żeby zrobić espresso i americano na dzień dobry. I to był naprawdę dobry dzień, bo efekt w filiżance był bardzo więcej niż zadowalający. Ustawiłem większą cielistość i średnią temperaturę. Pijąc to byłem zadowolony, że kawa, którą uzyskałem za pomocą tej maszynki była po prostu bardzo smaczne. Gdybym miał się nie męczyć z kawiarką i miałbym trochę wolnego hajsu, to skłaniałbym się do zakupu tej maszyny z kilku powodów:
1) jest prosta w obsłudze
2) jest nawet ładna
3) jest cicha (jak na ekspresy automatyczne)
4) praktyczne w niej jest to, że można wyciągać zbiornik na ziarno żeby go opróżnić
5) a jeszcze praktyczniejsze, że ten zbiornik jest blokowany żeby wszystko się spinało i ładnie działało,
6) generalnie spoko bo nie musiałem dużo myśleć i się zastanawiać, który przycisk jest do czego.
Później trzasnąłem sobie kilka kaw mlecznych i tu też się uśmiechnąłem bo wszystkie były smaczne na tyle, że wypiłem całość pomimo, że już jestem przepity kawskiem.
Ujmując całą moją wypowiedź w jedn zdanie:
Ekspres ten dostaje order zadowolenia Świdra.
Kitchen Aid ekspres półautomatyczny porcelanowy
Jeśli miałbym wybrać ekspres, który będzie przypominać game boya, to idąc przez alejkę sklepową wybrałbym właśnie ten, po czym najprawdopodobniej w pierwszym odruchu bym żałował, że nie mogę sobie pozwolić na nowego plejaka. Po otwarciu ekspresu z kartonu zobaczyłem el taco grande di ormigo armado (po hiszp. wielki żelbetowy kloc) z fikuśnymi przyciskami przypominającymi automaty z letnich stanowisk z rozrywką i wyposażenie ekspresu pozwalające zacząć wrzucanie pięciozłotówek starych do automatu i marnowanie życia na szybkie dopływy dopaminy.
Szczęściem w nieszczęściu okazało się to, że rozwiązanie zaproponowane przez Kitchen Aid to prosta gierka logiczna, która się nie nudzi i zawsze w nią można wygrać. Sterowanie maszyną w kilku bardzo prostych wariantach to jak granie w tetrisa na zwolnionym tempie, kiedy możemy sobie przemyśleć jak ułożyć klocki tak, żeby zawsze mieć pusty ekran i zgarniać kolejne punkty.
W pierwszym podejściu doszedłem do final boss, czyli do szybkiego zaparzenia espresso, które jak się okazało było bardzo smaczne. Ekstrakcja trwała tyle ile trzeba, czyli rodzice nie musieli za długo czeka, żeby dziecko przestało grać, wszystko smakowało jak należy, dobrze zbalansowany smak, na naprawdę bazowych ustawieniach.
Szybko się okazało, że game boy, który stał przede mną, jest czymś ciekawszym niż wiedźmin 3 na Playstation 5, bo przeszedłem gierkę w 3 minuty, a nie 3 lata i to z niepewnym zakończeniem i mogłem do niej wrócić wiedząc, że mam jeszcze dużo do poprzestawiania, a i tak zawsze wygram.
Podobnie testuje się KitchenAid. Maszyna ma wszystkie potrzebne funkcje, czyli mieli kawę, podaje wodę i daje super espresso, które nawet z chęcią bym pił, a generalnie różnie z tym u mnie bywa.
No ale nie mogło być tak, że nie chciałem wejść na ukryty level, czyli dysza do spieniania mleka. I tu kolejne zaskoczenie, bo pomimo obaw jak to w ekspresach z jednym boilerem bywa, myślałem, że ciśnienie będzie za niskie, że mleko będzie wyglądać jak moje płuca w okresie gdy paliłem 2 paczki dziennie, czyli byłyby całe podziurawione i pełne bąbli.
Na szczęście prawda była znów inna.Funkcja pienienia mleka dała mi idealnie spienione mleczko (napój owsiany), które się błyszczało jak moja łysyna w jej prime time.
Sumując w jednym zdaniu całą wypowiedź.
Świetna maszyna, prosta w obsłudze, polecam.













