przydługi wstęp

Siedząc właśnie w średnio-klimatyzowanym wagonie bezprzedziałowym PKP na trasie Kołobrzeg Poznań, myślę o dwóch rzeczach. Mianowicie:

– co zjem na obiad

– jaką kawę wypiję po obiedzie

Oczywiście cały wywód skupi się przede wszystkim na tym drugim, a raczej na pewnym elemencie drugiego podpunktu. Przechodząc do sedna sprawy: włączamy wyobraźnię, idziemy do kawiarni, słynącej z tego, że serwuje się w niej przepyszny, czarny napar, stawiający na nogi każdego pasażera naszych ukochanych kolei. Wchodzimy do środka. Piękne wnętrze, dające poczucie domowego ciepła. Menu kusi różnorodnością sposobów zaparzania oraz rodzajów kawy. Ślina cieknie na buty. Podchodzisz do lady, a tam… no właśnie!

Zastanawialiście się kiedyś kim jest barista i jakie ich typy można spotkać w Waszych ulubionych lokalach? Mnie to zastanawia za każdym razem kiedy wchodzę do nowego miejsca, czy też zauważam nową osobę za barem, od której tak dużo zależy. Wszak jej humor czy nastawienie do życia, bądź pracy mogą się Wam udzielić w trakcie picia kawy, w miejscu gdzie powinniśmy się zrelaksować i mieć chwilę dla siebie i swoich spraw. Możecie oczywiście się podzielić swoimi obserwacjami, skomentować pewne zachowania, które gdzieś zauważyliście. Może też w przyszłości, na wzór Mojżesza, uda nam się dostać na jakimś górzystym stoku plantacji kawy od nieznajomej mocy (i nie wiadomo czy to będzie kofeina, czy inna nadprzyrodzona siła) tablicę z dziesięcioma albo pięćdziesięcioma przykazaniami według, których każdy barista powinien żyć, tak aby po zakończeniu swojej ziemskiej przygody, stał się wesołym plantatorem swojej ukochanej rośliny: drzewek kawowych.

koniec przydługiego wstępu

Tymczasem przedstawię Wam kilka profili baristów, które ja zaobserwowałem w czasie swojej pracy jako barista i spróbuję Wam odpowiedzieć na to pytanie – kim jest barista właśnie. Oczywiście wszystko to będzie okraszone porcją suchego humoru.

Typ #1

Barista Robot/Maszyna


Pamiętacie w podstawówce uczenie się wierszyka na pamięć? I żeby tylko go wypowiedzieć albo wysylabować bez najmniejszego zająknięcia? To samo możecie spotkać w kawiani:

„Dzień dobry jestem Świder, co mogę Pani/Panu zaproponować? Czy ciastko do tego? Polecam w zestawie powiększonym. Dziękuję za złożenie zamówienia, do zobaczenia i życzę miłego dnia.”

Zawsze wtedy w głowie  mam swój występ przed całą klasą, gdy było zaliczenie z inwokacji.

kim jest barista

A rąsia mu się zgina jak u mechanicznego kotka. /fot. Jakub Jakubicki

Typ #2

Krejzol


Chcemy zamówić kawę i jeszcze nie zdążymy nic powiedzieć kiedy zostajemy zasypywani tysiącem słów na minutę, pędzących w Twoją stronę jak Robert Kubica. Wygląda to mniej więcej tak:

SiemanoJestemŚwiderZgadujęŻeMacieOchotęNaKawę

PewnieCzarnąBoCzarnaNajlepszaCzyJednakChcecie

CzegośMlecznegoToSpokoDziśNaMłynkuMamyMieszankę

OdŚwidraGdzieSąPołączoneDwieKawyZEtiopiiBifduGudina

IBrazyliiFazendaDoTegoMożeSkusicieSięNaJakieśCiasto

DziśPieczoneITuWymienęMilionSkładnikówCoByWas

UświadomićOJegoZajebistościIŻeTylkoTuJestTakieCiasto

kim jest barista

No krejzol no. /fot. Jakub Jakubicki

Po czym prosimy o podwójne espresso i cappuccino na wynos, bo wiemy, że zostaniemy zagadani na śmierć i, i tak nic z tego nie zrozumiemy. Na pożegnanie dostajemy jeszcze składankę młodzieżowego pożegnania:

NoEloZiomeczkiSuperMegaDziękóweczkaZaWpadnięci

TrzymcieSięCieplutkoIWpadajcieCzęściejNoIMiłego

DzionkaNieZmarnujcieEloszkaTrzymkaSiemkaJoł.

Spotykając takiego człowieka wiem, że mógłbym go wynająć na jakieś spotkania towarzyskie, gdzie wiem, że nie będę miał o czym mówić, więc stanąłby za mną, a ja wykonując tylko tzw. rybie ruchy wargami, mógłbym udawać, że coś mówię, a Krejzol wykonałby całą robotę za mnie.

Typ #3

Bufetowy


Ulubiona kawiarnia, podchodzimy do baru, zamawiamy ulubione latte. Czekamy na swoją kolej w odbiorze kawy… I nagle, jak grom z jasnego nieba, trafia w nas głos baristy, krzyczący jak na pracująca na stołówce osoba na wydawce:

LAAAATE PROSZEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE.

Podchodzisz po swój napój i czujesz się jakbyś dostał zupę mleczną w barze mlecznym. Tyle, że bez klusek, bo poskąpili.

kim jest barista

Zabrakło kwiecistego fartuszka… /fot. Jakub Jakubicki

Typ #4

Smutny barista


Już na miejscu wiemy, że dowiemy się o kawie tylko tyle, ile nam jest potrzebne. Żadnych ciekawostek, nic więcej poza podstawowymi informacjami. Proces zamówienia nie jest zaskakujący, nie wyrwie nas z butów, a jedynie może lekko uśpi, dzięki czemu chyba kawa będzie jeszcze lepszym pomysłem. W sumie taki barista mógłby być prawdziwym przyjacielem, niczym w łańcuszkach i wzruszających obrazkach w internecie, które mówią o tym, że do najbliższej Ci osoby możesz zadzwonić nawet po to, żeby pomilczeć przez słuchawkę. Taki barista to skarb i przekleństwo jak widać. Skarb, bo można do niego mówić, a on będzie chociaż udawał, że słucha. Jedynym wyjątkiem kiedy smutny barista mówi więcej i ma wyjątkowo dobry humor jest moment, gdy pogoda za oknem nie dopisuje. Jak wiadomo: dwa minusy dają plus, czyli zła pogoda i smutek połączone w jedno muszą koniec końców dać coś pozytywnego. Przynajmniej niech to będzie dobry humor baristy.

kim jest barista

Chlip… Oj, łezka do kawki gratis… /fot. Jakub Jakubicki

Typ #5

Barista Terrorysta


Chcesz americano? Lubisz dosłodzić sobie mleczną kawę? Zapomnij. Pytania o kawę przedłużoną czy też o cukier zakończą się odpowiedzią: „Nie!” albo „Nie ma!”. Prawie jak w kabarecie Tey: „Pytanie – nie ma. Pytanie – nie ma. A co jest? Ja jestem”.

kim jest barista

Brać. Bo ustrzelę. Albo nie brać. Bo ustrzelę. /fot. Jakub Jakubicki

Podsumowując


Jest to kilka skrajnych ale mam nadzieję, że całkiem zabawnych przypadków baristów jakich spotkałem na swojej krótkiej ale jakże przyjemnej kawowej drodze.

Oczywiście tym wpisem nie miałem najmniejszego zamiaru nikogo urazić. Bardziej opierałem się na tym co zdarzyło mi się spotkać czy usłyszeć będąc to tu, to tam 😉 Oczywiście też znajduję tu sam siebie. Jesteśmy tylko ludźmiWygraj! i możemy popełniać błędy, a czytając to mam nadzieję, że się uśmiechniecie i znajdziecie siebie na początku swojej kawowej kariery. Aż sobie przypomniałem, że pierwsze co zrobiłem jako barista to rozlałem 4 litry kawy z termosu. Mam nadzieję, że moi szefowie, nie doczytali teraz tej końcówki i nigdy się o tym nie dowiedzą.